Jedyna taka kaplica

Możemy ją odnaleźć na osi lewej nawy. Na pierwszy rzut oka niepozorna. Zwyczajna i schowana jakby w cieniu. Po dziś dzień nie każdy o niej słyszał. I nie każdy o niej wie.

Kaplica Ludzi Morza, bo o niej mowa, to szczególne miejsce w gdyńskim Sacre Coeur. To właśnie tutaj przechowywane są najcenniejsze pamiątki po grudniu 70’. Swoistą perłą kaplicy są drzwi na których niesiono jedną z ofiar wydarzeń grudniowych – Zbigniewa Godlewskiego, popularnego Janka Wiśniewskiego.

Z oddali dostrzegamy napis „Boże błogosław stoczniowcom portowcom ludziom morza”. Podchodzimy bliżej kaplicy. Otwierają się metalowe kraty. Pręty krat podtrzymywane są w wymowny sposób. Dzierżą je ręce stoczniowców. To właśnie one strzegą kaplicy. Tymczasem wchodzimy do środka. Co znajdujemy?
Oprócz legendarnych drzwi dostrzegamy inne eksponaty przypominające tragizm tamtego czasu. Jest biało-czerwona flaga. Przesiąknięta krwią. To właśnie ona okrywała ciało Janka Wiśniewskiego.

Jeżeli dodamy do tego pamiątki z sierpnia 80’, krzyż pod którym odbyła się słynna Msza w gdyńskiej Stoczni celebrowana przez ks. Jastaka oraz pierwszy sztandar Solidarności, okaże się, że kaplica jest nie tylko miejscem sakralnym, które było między innymi cichym świadkiem modlitw ludzi morza w trudnym okresie stanu wojennego, ale także jedną z najważniejszych ekspozycji w Gdyni, czy też w całym Trójmieście.

Tym bardziej cieszy, że przechodzi właśnie renowację i wymianę oświetlenia, które pozwolą oglądać ją w pełnej okazałości. W planach jest także wydanie dwujęzycznego folderu informacyjnego dla turystów odwiedzających kaplicę. W akcję zaangażowanych jest wiele różnorodnych środowisk i osób prywatnych.
Wśród nich m.in. Stowarzyszenie Powstania Grudnia 70 ze Zbigniewem Kozakiem.